Tryb AI Google psuje przepisy, łącząc instrukcje od wielu twórców – powodując ogromne spadki ruchu reklamowego, co zagraża polskim blogerom kulinarnym i ich dochodom z reklam, kluczowym dla lokalnej gospodarki cyfrowej.
W marcu tego roku, gdy Google uruchomiło funkcję wyszukiwania w trybie AI, zaczęło oferować przepisy generowane przez sztuczną inteligencję. Te przepisy nie były zbyt inteligentne. AI wzięło elementy podobnych przepisów od wielu autorów i poskładało je w coś ledwo rozpoznawalnego. W jednym pamiętnym przypadku AI Google nie odróżniło satyrycznej strony Onion od legitnych witryn z przepisami i radziło użytkownikom gotować z nietoksycznym klejem.
W ciągu ostatnich lat blogerzy, którzy nie zabezpieczyli swoich stron paywallem, widzą, jak ich starannie opracowane i przetestowane przepisy pojawiają się – często bez podania źródła i w zdegenerowanej formie – w odpowiedziach ChatGPT. Widzą uproszczone wersje swoich przepisów w książkach kulinarnych składanych przez AI, dostępnych do pobrania cyfrowego na Etsy lub na stronach budowanych przez AI, które powierzchownie przypominają stare blogi pisane przez ludzi. Ich zdjęcia i filmy są meanwhile wykorzystywane w postach na Facebooku i pinezkach na Pintereście, które linkują do tego cyfrowego bubla. W Polsce, gdzie wielu blogerów kulinarnych opiera dochody na ruchu z Google i reklamach, te zmiany oznaczają realne zagrożenie dla tysięcy rodzin, osłabiając lokalną scenę contentową i kreatywność w branży foodbloggingowej. Czytaj dalej...





