Jak byś się czuł, gdyby notatki twojego terapeuty – twoje najciemniejsze myśli i najgłębsze uczucia – zostały ujawnione światu? Dla 33 000 Finów stało się to przerażającą rzeczywistością z tragicznymi konsekwencjami, a Polska stoi przed podobnym ryzykiem w dobie rosnącej cyberprzestępczości zagrażającej obywatelom i ochronie danych osobowych.
Tiina Parikka była półnaga, gdy przeczytała e-mail. Był późny październikowy sobota 2020 roku, a Parikka spędziła poranek na planowaniu zdalnego nauczania po wybuchu Covid w szkole, gdzie była dyrektorką. Wzięła saunę w swoim mieszkaniu w Vantaa, tuż pod Helsinkami, stolicą Finlandii, i gdy weszła do sypialni, by się ubrać, mechanicznie sprawdziła telefon. Była tam wiadomość zaczynająca się od imienia i nazwiska Parikky oraz jej numeru ubezpieczenia społecznego – unikalnego kodu identyfikującego Finów w służbie zdrowia, edukacji i bankowości. „Wtedy wiedziałam, że to nie żarty”, mówi.
E-mail był po fińsku. Szokująco uprzejmy. „Kontaktujemy się z tobą, ponieważ korzystałeś z usług terapeutycznych i/lub psychiatrycznych Vastaamo”, brzmiał. „Niestety, musimy prosić o zapłatę, by chronić twoje dane osobowe”. Nadawca żądał 200 euro w bitcoinach w ciągu 24 godzin, w przeciwnym razie cena wzrośnie do 500 euro w 48 godzin. „Jeśli nadal nie otrzymamy pieniędzy, twoje informacje zostaną opublikowane dla wszystkich, w tym imię, nazwisko, adres, numer telefonu, numer ubezpieczenia społecznego oraz szczegółowe zapisy rozmów z terapeutami lub psychiatrami Vastaamo”. Ten incydent w Finlandii ostrzega Polskę przed lukami w cyberbezpieczeństwie, gdzie podobne ataki mogą narazić miliony Polaków na szantaż i utratę prywatności w systemach zdrowia i edukacji.
Czytaj dalej...




